Kategorie

  • Brak kategorii

O Panu Budowniczym

Od kilku dni pracuję w domu razem z Panem Budowniczym, który został przysłany przez developera (od którego to kupiłam mieszkanie), w celu usunięcia spękań na ścianach. W ramach gwarancji, ofkos. Wygonił mnie do jadalni, a sam zajął buduar, łazienkę i biuro, łapczywiec jeden. Po dwóch dniach wspólnej pracy Pan Budowniczy zagaił: – lubi pani biały [...]

Po pracy co ja robię

Mimo braku bezpośredniego połączenia tej historii z pracą, muszę ją przytoczyć, gdyż wywołała niesamowite emocje zarówno u mnie, jak i moich towarzyszek podróży, które również są z szeroko pojętej „branży”. Więc jako takie połączenie z pracą jest. Poza tym wciąż nie ma B, któremu opowiedziałabym tę historię ze szczegółami, a komuś muszę przecież. Więc [...]

Spod samiuśkich Tater

K wrócił z z urlopu wTatrach. Zamigał mi na tlenie.

– ooo, widzę, że wróciłeś – zagaduję – wypoczęty? – zero kompa, netu, komórek służbowych, telewizji i gazet. Tylko grań – odpowiada mi szybko wyżej zapytany. – o jacie. Czy tak wygląda raj? – tak.

D&G

Ps. Oscypki przywiózł. [...]

Bułka

Jak już napisałam wcześniej, wczoraj byli u mnie Cichy i Żona Cichego. Rzucili okiem na białość i przeszliśmy do degustacji wina. Białego dla odmiany. – nie mogę, idę jutro do pracy – powiedziała Żona Cichego, gdy odkorkowywałam drugą butelkę. – my też – odpowiedzieliśmy szybko i zgodnie. – nie mogę, idę jutro do pracy [...]

O białkowej. Znów

Dzisiaj wieczorem przyjmuję Cichego i Żonę Cichego, by mogli oblukać białą chatę. W związku z czym zagaduję go na tlenie: – Cichy, ty kiedyś mówiłeś, że jak przyjdą niespodziewani goście, to wystarczy umyć lustra i zmienić ręczniki i będzie wyglądało, że jest posprzątane? – tak – łacha się Cichy i dodaje – G, nie spinaj się [...]

Strajk

Z rozrzewnieniem dzisiaj przeczytałam na necie artykuł o planowanym strajku pasażerów PKP. Żądają m.in. papieru toaletowego…

A my tygodniami na serwetkach w Szulandii. Albo w ogóle bez. Bez srajtaśmy i bez strajku też.

D&G

O zwierzętach. Niekoniecznie gołych…

Mieliśmy iść z B na wspólna imprezę. Niestety B nie mógł, bo miał gości. – i co G, fajnie było? – pyta mnie następnego dnia. – fajnie – odpowiadam – ale najfajniejsze jest to, że do chaty wróciłam własnym autem. Siedziałam jak gwiazda filmowa na tylnym siedzeniu. Nie założyłam okularów przeciwsłonecznych, bo nie było słońca, [...]

Pamiątka z podróży

- jedziemy na grzyby – powiedzial mi B któregoś dnia. – ooo fajnie – odpowiadam wielce ożywiona, bo bardzo lubię zbierać grzyby. Jeść mniej. Jakoś się stresuję, że umrę w konwulsjach. W domu rodzinnym wykpiwałam się tekstem, że jedna osoba musi być zdrowa i być w stanie zadzownić po pogotowie, gdy reszta rodziny toczy pianę. [...]

Dobry policjant, zły policjant

Gadam z Cichym na tlenie: – smutno tu bez was – Cichy zagaja – takie nudy, że aż trzeba pracować. – my też „niestety” pracujemy – odpowiadam. – stety, stety – poprawia mnie Cichy – fajny blog, G. – e tam nudy. Nic się nie dzieje – kokietuję. – u nas też. Opisuję już nawet Babcię [...]

White power part two

Mieszka sobie człowiek spokojnie w białej chacie przez półtora roku i nic się nie dzieje. A teraz biały tydzień (w odróżnienieu o tygodnia żółtego, gdzie się można zaszczepić na żółtaczkę). Gadam z B na tlenie o wczorajszej akcji foto. – jak sesja? – pyta B. – jestem wciąż lekko podekscytowana – odpowiadam – ekipa zapomniała [...]

Biały szał. Szał pał…

Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie kolega i spytał mnie, czy mogę udostępnić swoje mieszkanie (i biuro w sumie) na potrzeby sesji. Nie bardzo rozumiałam o co chodzi, więc mi wyjaśnił. Otóż, jego koleżanka, która jest redaktorem w jakiejś gazecie (dodatek do ogólnopolskiego miesięcznika dla kobiet), potrzebuje zrobić kilka zdjęć laptopów znanej firmy w białym wnętrzu. Koniecznie w [...]

Rowerowo

– w poniedziałek jest jakieś święto – zagadał mnie B przed weekendem. – no jest – mówię. – nigdy tego nie czaiłem, że ludzie się cieszą ze święta w wakacje. Przecież i tak było wolne…

– B, przejechałam ponad 100 km na rowerze na raz! – chwalę się z pobitego w weekend rekordu rowerowego. [...]

Jeden miesiąc

Gadam przez telefon z Mamą G. – czy ty wiesz, że dzisiaj mija dokładnie miesiąc od odejścia od Wielkiego Szu? Miesiąc pracy na własny rachunek? – mówię wielce podekscytowana. – ulala. Miesiączkę trzeba opić, nie ma co – odpowiada Mama G. No i jak jej nie kochać, co?

Wg B, gdy mam stresa [...]

Kurier

W ciągu dwóch tygodni kilkukrotnie zamawiałam przez neta tzw. materiały eksploatacyjne do drukarki. Za każdym razem przyjeżdżał ten sam Pan Kurier. Wczoraj wchodzi do mieszkania i mówi: – wie pani co, jestem u pani już trzeci raz i chciałem powiedzieć, że bardzo mi się podoba pani mieszkanie. Fajne jest, że wszystko jest takie białe. – o dziękuję – [...]

Łap gołębia, łap gołebia

Miałam mały problem w biurze. Mianowicie problem z gołębiami. Wcześniej, albo problemu nie było, bo gabinet nie był biurem, albo problem był przeze mnie niezauważony z racji mniejszego natężenia przebywania w biurze. Problemem są gołębie. Sztuk dwie. Ale po kolei. Nie wiem, czy wspominałam, że od maja jestem hodowcą-amatorem kwiecia balkonowego. Nigdy nie lubiłam babrać [...]

Kolorowo

B wrzuca materiały na naszą stronę www. – to co, może być? – pyta. – a mógłbyś zrobić ten obrazek w innej tonacji? – odpowiadam pytaniem na pytanie. W tym momencie uświadamiam sobie, że B jest daltonistą. – eee, spoko, zmienię – miota się – ale poczekam, aż moja Przyszła Narzeczona wróci z pracy. Będzie [...]

Katar

B ma katar. Drastycznie leje mu się z otworów nosowych. – jak się czujesz? – zagajam. – jestem jakiś taki niedojebany – odpowiada i dodaje – wiesz, kończę, bo zaczynam marudzić jak facet z katarem. – przecież jesteś facetem z katarem.

D&G

O fasolce

Wczoraj byłam na spotkaniu z inwestorem razem z Koleżanką z naszej branży. B został w biurze (swoim) i coś dłubał w kompie. Wyjeżdżamy za miasto, w rejon wypasionych chałup. Podjeżdżamy pod najbardziej okazałą, Pan Inwestor zaprasza do środka do salonu. W salonie olbrzymie okno z widokiem na ogród. Piękny. Ale okazało się, że nie tylko na [...]

Auto

Pojechałam do graficzki okleić auto. Już nie pokażę nikomu fakolca na skrzyżowaniu, jak mnie wnerwi, ani nie popukam się w czoło i nie będę mogła zwyzywać od baranów. Eeech. Jeżdzę już po naszych polskich (i nie tylko) drogach i nigdy tego nie robiłam, ale sam fakt, że mogłam, będąc nienamierzalna, był przemiły. Teraz, niestety, jestem [...]

Obiecujemy

- B, obiecaj, że jak już będziemy mieć biuro z prawdziwego zdarzenia i zatrudnimy pracowników, to zawsze będzie kawa w biurze, co? – proszę pomna trudności w Szulandii. – i papier toaletowy – obiecał mi B.

D&G