Kategorie

  • Brak kategorii

Co za dużo, to niezdrowo

Jak to zwykł mówić B i potem D, środa minie – tydzień zginie. Środa minęła i tym samym zakończyłam oficjalnie tydzień z Wielkim. Wydarzeniem dnia (prawie jak u jednej z modowych blogerek, która używa określenia „stylizacja dnia”) jest finał białej sesji, która odbyła się u mnie na chacie jakiś czas temu, o czym pisałam kiedyś tam. [...]

Wielkie mi co

No to pogadaliśmy, że ho ho. Wielki przyjął pozę, że to ja przychodzę po prośbie, a nie on ma prośbę. Trochę dziwne podejście, jak się ma do kogoś interes. Ale ja nie kończyłam tych menadżerskich szkół, co Wielki, więc nie wiem, nie znam się, może tak trza gadać z podwładnym. Byłym, dodajmy. Nie wiem, czy ta [...]

Wydarzenie dnia

Tak, tak, dzisiejszym wydarzeniem dnia …jeeeeeest: rozmowa telefoniczna z Wielkim. Już podczas jej trwania bawiłam się przednio, a komentarz B tylko podkreślił jej radosny wymiar. To tak: Dzwonię do Wielkiego z samego rana: – hej, co tam? Dzwoniłeś – zaczynam. – no tak, sprawę mam – odpowiada Przenajwyższy. – stęskniłeś się? – ciągnę. – yyyyyyyyyyyy… – [...]

Wielki poniedziałek

Słońce świeci jak cholera, pracować się w biurze nie da. Nie da się, gdyż nie ma żaluzji. Nie ma żaluzji, gdyż albo urlop, albo żaluzje. No to wybrałam urlop. A wiadomo – urlop od słońca nie osłoni, a wręcz przeciwnie urlop szuka słońca. No to teraz mam. Słońce pali mnie w prawą rękę, w połowę twarzy [...]

Fame

– już niedługo będziemy sławni – po raz kolejny bawię się w proroka. – taaa. To nasza ostatnia chwila bez reporterów – odpowiedział B – spokój nie trwa wiecznie…

Na paletkach. – to twoja woda? – pytam K. – nie, nie moja. Ja piję tylko twoją. – aha.

D&G

[...]

Dildo

Dzięki dzisiejszej podróży dowiedziałam się, a raczej utwierdziłam w przekonaniu, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. W godzinach porannych byłam umówiona na spotkanie w miejscowości oddalonej o ok. 40 km od naszego miasta. Jadę z wywieszonym jęzorem, bez śniadania, zielona herbata w termosie, ziewam i w ogóle. Wpadam do biura, a tam w pokoju konferencyjnym (przeczytałam tabliczkę na drzwiach), [...]

„Podróże kształcą wykształconych”

Podczas dzisiejszych wojaży po naszym województwie oraz urzędach nauczyłam się dwóch rzeczy: 1. Że kasa urzędu, nie musi mieścić się w urzędzie. 2. Że nie tylko raperzy mają złote zęby.

1. Odbieram dokumentację w urzędzie, tak się złożyło, że w Mieście Seksu i Biznesu (zajechałam do Mamy G na obiad, a jakże) i pani urzędniczka podaje mi [...]

Drużyna marzeń

Gramy se w debla na paletkach. J z Małą Mi w drużynie, ja z Narzeczonym Małej Mi. Małej Mi i Narzeczonego Małej Mi nie można łączyć razem, bo się rozwiodą przed ślubem. Czy jakoś tak. Nie założylam szkieł, więc gram w okularach, Narzeczony Małej Mi również. Do tego obydwoje jesteśmy po kontuzjach, więc nosimy opaski [...]

O kobiecie szczęśliwej i kulkach mocy

Pan Budowniczy przyszedł dzisiaj ostatni raz. Przypominam, że z grzeczności. Przyszedł przed czasem, a ja akurat dzisiaj zaspałam. Otwieram mu w pidżamie, oczy zaspawane, na głowie loczers. Szparkami zauważyłam, że uśmiecha się jeszcze szerzej, niż zwykle. Mlasnęłam niezadowolona. – eee, to mnie pan przyłapał – chrypię – zaspałam, akurat dzisiaj. – heheh. Pani G, kobieta [...]

Salon

Robimy wnętrze salonu kosmetycznego. B ewidentnie źle czuje się w temacie, nigdy w takim salonie nie był, kompletnie nie czai pedikjurów i manikjurów. – to jest nierówna walka – narzeka. – spoko, damy radę, wrzucam ci aranżację, weź oblukaj – próbuję go pocieszyć. – Boże, ja w takim salonie, to tylko z kibla bym mógł [...]

Döner

Wracam ze spotkania z inwestorem z dalekich rubieży naszego województwa. Już po wpadam do B na kawę. – i czego będzie dotyczył nowy temat? – pyta mnie w progu. – technologię będziemy robić. Kebaba - odpowiadam. Zastygł przy wyciąganiu kubków z szafki, uśmiech rozlał mu się na twarzy, zmrużył oczy i powiedział: – marzenia się spełniają…

[...]

O winie. Mojej też

Pan Budowniczy mieszkał ze mną od poniedziałku do piątku (o ironio) i „wyprowadził się” ponad tydzień temu. W kolejnym tygodniu mieliśmy z B tyle pracy, a ja po pracy jeszcze zajęcia pozalekcyjne, że nie byłam w stanie ogarnąć chaty, żeby nadawała się do normalnej egzystencji. Mieszkałam, więc, dalej na budowie, pracując w jadalni i śpiąc w [...]

Przesłuchanie

Dzisiaj w godzinach pracy miałam stawić się na przesłuchanie w służbach specjalnych naszego pięknej krainy jako świadek. Była to dla mnie nowość, podszyta ciekawością i niepewnością. Niby człowiek nie ma nic na sumieniu, ale zawsze jednak jakaś obawa  jest, gdy go władza przesłuchuje. Przeanalizowałam sobie wszystkie swoje grzechy, począwszy od przekroczenia prędkości, a skończywszy na okłamywaniu rodziców w [...]

O odgłosach

Wczoraj spotkałam się z K i z Żoną K na skłoszu. Nie widzieliśmy się ze dwa miesiące, więc przywitałam ich z radością. Podczas meczu K siarczyście się odbiło, czyli że beknął. Nasze spojrzenia się spotkały i wzniosłam wzrok ku niebu. – pizza – powiedział K radośnie i dodał – G, stare czasy, co? – nooo. [...]

O dyni

Wczoraj widziałam się z D oraz z E dziwna mina. Spotykamy się regularnie i wspominamy sobie dawne czasy, w końcu poznałyśmy się dzięki pracy w jednej firmie, w której to de facto już nie pracujemy. Ale znajomość na szczęście trwa nadal. Pijemy herbę, plotkujemy i śmiejemy się. E dziwna mina opowiedziała nam fantastyczną historię, którą spowodowała [...]

Rzeźbienie w…

Byłam dziś w sądzie odebrać zaświadczenie o niekaralności. – B, jestem niekarana, możemy brać udział w przetargach – wtrącam na rozluźnienie napiętej atmosfery pracowej. Kończymy temat, siedzimy, więc, od rana do wieczora. – super. Ale powiedz, bałaś się, że coś znajdą? – odpowiada. – niby nie, ale wiesz jak jest. Przejście na czerwonym świetle, parkowanie [...]

Sport

Wczoraj rozpoczęliśmy sezon squasha i badmintona, nazywanego przez nas paletkami. Ucieszyłam się, bo jest to okazja do regularnych spotkań m.in. z chłopakami z biura w postaci J i K. Rozegraliśmy mecz z J. – to co, jeszcze jeden? – pytam. – nie dam rady, muszę odpocząć, padam na pysk – odpowiada czerwony na gębie J [...]

Gorączki i bóle

B wrócił! Kurczę, naprawdę się stęskniłam. Człowiek robi się jakiś taki miękki na jesień chyba. Wymieliśmy się opowieściami, ja o tym co w pracy, a B o tym co robił na urlopie. – jak byłem nad Biebrzą, to mieszkaliśmy u takiej babki, która była od rana trachnięta – mówi. – hehe. Czemu? – pytam grzecznie. [...]