Kategorie

  • Brak kategorii

O nartach

Siedzę sobie grzecznie przy lapsie i się wnerwiam. Gdyby był śnieg, szusowałabym sobie teraz w Czechach. Ale, że śniegu nie ma, to szusuję sobie pomiedzy projektami. Różnica jednak jest i to zauważalna. Fakt, jest cieplej, ale na tym się kończą plusy.

Ale ponoć już spadł (ten śnieg) i co się odwlecze, to nie uciecze. Rozmawiam z [...]

Telefony w mojej głowie

Jestem. Nie wiem ile kilogramów cięższa po świętach, które wcale nie były białe, ale za to wypoczęta. Psychicznie, bo szuflowanie jedzenia świątecznego trochę mię zmogło, nie powiem.

Rozmawiam rano z Inwestorem przez telefon: – pracuje Pani, Pani G? – tak, tak, dzisiaj jestem już w pracy. Mogę zacząć ten projekt od jutra. Przekażę swoje tematy [...]

Życzę Wam

Białych świąt, co nie? Nawet B rozpozna ten kolor.

D&G

O lizaniu

- słuchaj, a jakim kolorem mam zaznaczyć granicę działki w tym projekcie? – pyta mnie B. – takim, jak w projekcie nr 026 – odpowiadam. – aha, spoko, czyli zielonym – B szybko namierzył w/w temat. – skąd wiesz, że to zielony? – pytam podejrzliwie. – przeczytałem. W tym programie, na szczęście, podpisują główne kolory. Inaczej [...]

O rowach i saunie

Wczoraj na paletkach wchodzę do sauny, a tam J, Bunny i Mąż The Firsta siedzą w kompletnej ciszy. Krępującej. Po środku pan koło pięćdziesiątki, który zarzucił sobie ekstrawagancko ręcznik na mymłona, a jak wstawał, to wystawił mariański. Tym razem nie hejnał, tylko rów. Rów mariański. Pytam się chłopaków, co się dzieje. J na to, że [...]

Dla mnie masz stajla

Zadzwonił dzisiaj Inwestor w sprawie aranżacji wnętrz swojego nowo wybudowanego domu. B komentuje: – a powiedziałaś Panu jaki mamy styl? Że jebiemy wszystko na biało?

Kolejny dzień szukania biura. Stoimy sobie z Panem Wynajmującym w jego prawie 100-metrowym basemencie, w którym dostajemy gratis tajemniczy półmrok i pomieszczenie konferencyjne bez okien. – to konferencyjne to [...]

Biuro

Dzisiaj szukaliśmy lokalu. Biura znaczy. Takiego z prawdziwego zdarzenia, na mieście, a nie na chacie. Zebrało się nas kilka osób z branży i razem chcemy wynająć jakiś większy lokal, żeby było i taniej i weselej. Jedną z tych osób, która dzisiaj nam towarzyszyła w poszukiwaniach była moja koleżanka z roku, Pszczoła. Jak Pszczoła wsiadła do [...]

O konkursie

No to ten tego… No, te nocne posiadówki to się zwróciły, ten no. No, wygraliśmy ten konkurs, że się, tak pochwalę troszkę. Pojechaliśmy na ogłoszenie wyników, modląc się o wyróżnienie, a tu z grubej rury. Zaskoczyło nas to dość mocno, paparazzi nas otoczyli i obfotografowali, ponagrywali z nami wywiady i inne takie cuda. Wszyscy nas [...]

Dzień dobry, mam pomysł na…

Od mojego tajemniczego informatora dowiedziałam się, że: Dzieńdobry wymyśliła, że zrobi pracownikom prezent w postaci kuligu zakończonego kiełbaskami. By się bardziej zintegrować. Jeszcze bardziej.

Widzę to. Wielki Szu za kierownicą dżipa, Dzieńdobry na pierwszych sankach, jako ferst lejdi, reszta za nią ciągnie dupami po ziemi. Bo śniegu to u nas nie ma.

Z zazdrości to piszę, [...]

Powroty

Dobra. Wyspałam się, odpoczęłam, najadłam i wracam do żywych. Jak to mało człowiekowi do szczęścia potrzeba. Miska strawy i ciepłe łóżko. To co się działo, przez ostatnie połtora tygodnia pamiętam, jak przez mgłę. Nawet podczas krótkich momentów, kiedy leżałam z zamkniętymi oczami i z założenia powinnam spać snem sprawiedliwego, cały czas projektowałam, rysowałam i kreśliłam. Ale [...]

Andrzejowe lanie

Co roku w wigilę Andrzejek spotykamy się u mnie i oddajemy się czynnościom okultystycznym takim jak, lanie wosku (upierdolony garnek i pół podłogi), typowanie mężów (dla tych, które nie mają) i kochanków (dla wszystkich, bo wszystkie chcą) na następny rok (lista imion wypisana na kartce, którą się odwraca i przy pomocy wykałaczki przebija imię wybranka, [...]

O oszczędzaniu

- musimy oszczędzać, ostatnio mieliśmy dużo wydatków – mówię do B. – dobrze – odpowiedział B. – w ramach oszczędności, kupiłam sobie lampy do mieszkania. – bardzo dobrze. Pierdolić to oszczędzanie. A jakbyśmy mieli żyć jeszcze 10 lat? To co, umarłabyś bez lamp? – nie, no bez sensu. Umrzeć bez lamp? Masz rację. Dobrze zrobiłam.

[...]

Gotujemy (się) na parze

Strasznie dużo pracy mamy, a po pracy też pracujemy (praca po pracy związana z pracą, ale niepłatna. Na razie niepłatna. Potraktujmy to jako inwestycję w przyszłość), więc nie mam kiedy popisać. Padam na pyska jak wracam do domu i mając do wyboru łóżko albo kompa, wybieram łóżko. Sorry… Teraz mam chwilę (kawa), więc szybko nadrobię. [...]