Kategorie

  • Brak kategorii

Przypozowałam se

W niedzielę pomagałam mojej serdecznej koleżance Cebulince (nadwyraz uwielbia czosnek i cebulkę) przy sesji zdjęciowej. Cebulinka od kilku miesięcy walczy dzielnie na jakichś warsztatach fotograficznych i otrzymała zadanie domowe, którego celem było wykonanie sesji zdjęciowej przedstawiającej modę. Kilka tygodni wcześniej rzuciłam dla żartów hasło, że chciałabym, żeby ktoś sobie pomalował pysk na biało i zrobił zdjęcie na [...]

O biurze

Nie wiem, czy o tym wspomniałam, zatem w te pędy nadrabiam: Otóż po miliardowym odwiedzeniu kolejnej sutereny udającej biuro i po kolejnych zapewnieniach kolejnego sutenera (na logikę sutener, to ten co wynajmuje sutenerę, nie? A nie jakieś tam stręczycielstwo i prostutucje), że to „biuro” ma dostęp do światła dziennego, tylko teraz jest po 12, to [...]

Bed ticzer

- Mamo, nie przeklinaj! – pouczyłam (śmiejąc się), przez telefon Mamę G, która sobie rzuciła w kosmos wiązankę na cały świat. Miała powody, bidulka. – a Ty to co? Piszesz „chuj” na swoim blogu! Właśnie, że będę przeklinać! – …

D&G

Końtener

B podesłał mi ogłoszenie o przetargu, komentując: – pewnie znowu pójdzie za 1,5 tysiaka. Tutaj szybko nadmienię, że projekt w przetargu jest wart gdzieś 15 razy więcej. Niestety, zaniżanie cen nie omija i naszej branży. Cóż… – słuchaj, mogę to wycenić na 1,4 koła i dorzucimy jeszcze wizualizacje gratis – łacham się. – tak myślałem, żeby w ogóle za [...]

O ziewaniu

Jakoś taka zmęczona jestem i po tamtym tygodniu i w dodatku po weekendzie też, o czym zapodam przy najbliższej okazji. W związku z powyższym, marudzę: – słabo mi dziś idzie, senna jakaś taka jestem. Tamten tydzień, to dał nam w kość, nie? – noo, ja też wstałem pięknie z rana, ale potem wypiłem kawę i chuj. Spać [...]

Między nami, profesjonalistami

Z cyklu: poważna wymiana mailowa z Inwestorem. Pytam Inwestorkę: Czy dostała już Pani to pismo z ENEA, na które czekamy od kilku tygodni? Bardzo ważne! Odpowiedź: Mam wrażenie, że dostałam. Ja kontynuuję: Mogłaby Pani urzeczywistnić to wrażenie i wskanować mi to pismo? Odpowiedź: Tak.

Konkretnie i na temat i do tego kulturalnie. Profeska.

Pojechałam dziś do Miasta [...]

Na okrągło

Mamy zapierdol na masakrę. Każde z nas dłubie w swoim temacie, wymieniamy się co jakiś czas lakonicznymi tekstami na gadu. B nie wychodził z domu przez trzy dni, żeby skończyć, to co sobie założyliśmy. – doszłam do wniosku, że tak zwane wysypianie się i późne wstawanie „na swoim” to kolejny mit – piszę do [...]

O snach

Pilnie potrzebuję dokument z urzędu w innym mieście, który ma odebrać mój podwykonawca. – masz? – pytam przez telefon. – nie mogą mi go wydać, bo zmieniły się granice działek – słyszę. – jesuuuu, muszę to mieć! Dzisiaj koniecznie muszę złożyć ten dokument do urzędu – naciskam na słowo „muszę”. – i po chuj oni dzielili te działki? – [...]

Nie ilość, a jakość się liczy

Opuszczam Miasto Seksu i Biznesu, gościnny dom rodzinny i sierściuchy. Zabieram Desekenda i jedziemy po Mamę G, która zażywa relaksu w postaci zjazdów ze stoków. W niedzielę przywieziemy ją na nasze rewiry, ale przy okazji oblukamy sobie warunki w Zieleńcu, jakie napotkamy w ten weekend. Dzwonię do Wujka G, ktory opiekował się domem, jak mnie nie [...]

30++

- życzę Ci G, samych bogatych inwestorów. – oni wszyscy są bogaci. – hm… To czego Ci życzyć? – żeby płacili.

D&G

Jak się człowiek spieszy, to ubezpieczalnia się cieszy

Gadam z Oryginalnym K na gadu: – kurde, czeka mnie znów walka o cenę OC – powiedział. – heheh, znowu będzie litania:  mitsubishi, rocznik 96, żonaty, jedno dziecko… – śmieję się. – ale nie ma roku jazdy bezszkodowej, w dupę palec – K jest wyraźnie zmartwiony. – czemu? – bo Żona K zahaczyła saturna spiesząc [...]

Ciekawe doświadczenie

Nadaję z Miasta Seksu i Biznesu. Rodziców nie ma, więc zostałam zmuszona przez życie do przypilnowania nieruchomości (chata) i ruchomości (zwierzyna domowa). Pracujemy sobie grzecznie we cztery od rana, przy czym moja praca polega na klikaniu, a praca dziewczyn (dwie kotki i piesa) polega na: – zawijaniu się w koc – odwijaniu się z koca – spaniu [...]

K1

Jestem. Wszystkie kończyny całe, głowa też, ale urlop to po byku. W czwartek wstałam o 6, żeby wysłać maile, bo były „pilne”. Od 7 do 18 z częstotliwością co 20 minut telefon dzwonił mi w kurtce. Siary nie robiłam i nie gadałam na stoku. W przerwach oddzwaniałam. W piątek wstałam o 6, żeby wysłać to [...]

Dla odmiany, tym razem o…

Jeszcze w środę przed wyjazdem wpadłam do B po dokumenty. Podjeżdżam, obniżam szybkę w samochodzie, B podchodzi do auta i mnie wita: – nie mamy wody od wczoraj! – o kurde, to jak się… – zaczęłam, ale B szybko mi przerwał. Chciałam zapytać o czynności związane z ablucją. – srać mi się chce. Chyba będę [...]

Jeszcze tylko o Mamie G

Jak codzień, dzisiaj rano ok. 10 odbieram telefon i słyszę: – co robisz? – pracuję – odpowiadam jak zwykle. Po czym ja pytam – byłaś na arobiku? (Mama G chodzi na arobik, nie na aerobik. Najczęściej jednak mówi na to fikołki). – dzisiaj byłam na aqua, ale nie podobało mi się. – dlaczego? – kontynuuję naszą grę. [...]

O pakowaniu

Moja szefowa to stara pipa. Tak zrzędziła, że wyjeżdżam na te narty, że dla świętego spokoju biorę laptopa. Nie będzie mnie tylko dwa dni robocze (czwartek i piątek), siedziałam za to cały weekend, ale nie, nie dociera.  

A tak serio, serio. Nigdy tego nie robię, bo albo praca, albo urlop. A jak się chce złapać [...]

100

Setna notka. Jacie… Standardowo idąc torem odponiedziałkudopiatku podsumujmy, więc, pierwszą setkę.

Nie będę wymieniać, skąd i kiedy czytacie, bo to przecież wszystko wiecie. Dodam tylko, że Waszym ulubionym dniem jest poniedziałek, najsłabiej wypada niedziela. Ulubiona godzina – 17 (że już po robocie, niby?), o ulubionych kolorach nic nie ma.

Najlepsze są, oczywiście, frazy wpisywane do Googla [...]

Podział ról

– udało mi się utargować cenę z naszym podwykonawcą – chwalę się B – zrzędził, zrzędził, ale na koniec powiedział, że zawsze ulega kobietom. – jessssu, gdze tu równouprawnienie? – mlasnął B. – wiesz ile ja się nasłuchałam w życiu, że baby do garów, a nie na budowę? – atakuję B, jako przedstawiciela płci [...]

Po rusku

Mamy z K wspólnego Inwestora. K oddaje, a ja przejmuję delikwenta. Jak w sztafecie. Nie możemy się z nim dogadać, co do spotkania i wytycznych, więc słabo nam wychodzi przekazanie pałeczki. Co innego Inwestor powiedział K, co innego mi. – pan K, to mi obiecał rabat na ten projekt – powiedział mi Inwestor. – nic [...]

Trzeźwym okiem

Zadzwonił dzisiaj do mnie Inwestor okrzyknięty Szpadlem (co to do mnie wydzwaniał będąc pod wpływem zdrowotnych napojów). Od trzech tygodni miga się z zaliczką, więc prace nad tematem nie zostały napoczęte. Normalnie. Słyszę w słuchawce (gadamy, jakby rozmowa sprzed kilku dni się nie odbyła. Ja nie przypominam, a Szpadel udaje, że nie pamięta): – pani [...]