Kategorie

  • Brak kategorii

O k…

Otwieram drzwi Pani Inwestorce, która dyszy jak parowóz: – o kurwa, ale tu wysoko. Dzień dobry Pani G.

B rozmawia przez telefon: – musimy wstawić cztery okna, inaczej nie uzyskamy doświetlenia – tłumaczy Inwestorowi. – o kurwa, aż cztery?

Odbieram telefon: – jestem na trzecim piętrze w obszczanej, obsranej i śmierdzącej klatce schodowej, to [...]

Sobota pracująca

Wpadam dziś do biura, a drzwi otwiera mi B. – co Ty tu robisz? – pytam zdziwiona. – a przyszedłem sobie, bo co niby miałem robić na chacie? – odpowiedział mi pytaniem B. – jasne. – no dobra, martwiłem się, że nie będziesz umiała włączyć ekspresu i będziesz cały dzień bez kawy. To akurat prawda, bo jadąc [...]

NasTroje

Zaczyna mi się mylić, więc robię podział: K2 – jako, że jest właścicielem i szefem całego zamieszania coworkingowego, otrzymuje nicka BossKa. K1 – jako, że jego nazwisko, gdy się dorzuci dwie litery, otrzymamy nazwę jednego z bardziej popularnych w Polsce pierwszych dań, a do tego, jak wiemy, lubi jeść, otrzymuje ksywę Zupa. K – zostaje, jako jedyny i niepodważalnie [...]

Zaciskamy pasa

K2 po raz pierwszy wpadł na chwilę do biura i powiedział: – chciałem powiedzieć tylko, że dzisiaj miałem być, ale mnie nie będzie.

Po spotkaniu z Inwestorem pędzę do auta i po drodze mijam zakład szewski. Wpadam i pytam w progu: – zrobi mi Pan dziurkę w pasku? Szybko? – zrobię. A na dobre [...]

Pełen kosz mar nocnych

No to wczoraj po pełnym we wrażenia dniu pracy i rozrywek pozalekcyjnych wróciłam na chatę i za bardzo nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Normalnie bym popracowała, a tak nie było możliwości. Coś (wolny wieczór), co zwykle powinno być normalne, dla mnie stało się dziwne. Ale B powiedział, że za kilka dni mi przejdzie i będę [...]

First day

No, jestem już na chodzie. Co prawda, ten kaszel gruźliczy wciąż trzyma moje oskrzela spętane, niczym sznur szynkę do wędzenia, ale nie ma to tamto. Ma ponoć przejść. Kaszel, nie szynka. Ale nie pieścimy się, tylko lecimy dalej z koksem. Spakowałam rano ruchomości, jakie Gie-Be Firma się dorobiła ostatnimi czasy, to jest papiery, segregatory, drukarki, inne [...]

Lepiej późno, niż wcale

Ależ mnie położyło. Chyba mnie Bozia pokarała za to plotkowanie na Wielkiego. We czwartek jeszcze sobie żartowaliśmy w saunie: – Wielki powiedział ostatnio, że wszyscy koledzy w jego w wieku są już po rozwodzie – zaczął Cichy – myślicie, że ma kryzys w związku? – jakbym miała taka żonę, jak Dzieńdobry, też bym się rozwiodła [...]

Gossip girl

Gdzieś koło godziny 9.00 rano dzwoni do mnie mój bardzo dobry kolega i scenicznym szeptem mówi: – zgadnij, co widzę? – że śnieg pada? – niee. Wstałem o 6 rano, żeby popracować i dzięki temu móc teraz wyskoczyć na siłkę. I co widzę? – zniecierpliwił się. – nie wiem – powyższe wyjaśnienie w ogóle mi [...]

O podejmowaniu decyzji

– byłam dziś w drukarni odebrać nasze wydruki – mówię do B – płacę i widzę, że leżą obok zgadnij czyich? – o kurwa! – B oprócz tego, że podchodzi bardzo emocjonalnie do pewnych spraw, jest również inteligentny. – zgadłeś. Nawet się dotykały z tamtymi. – nacharałaś?

Kilka dni temu odwiedziła mnie długo niewidziana [...]

O tym, jak zepsułam auto

Wkurwiona jestem na maksa od dwóch dni, bo giebe bolid padł. Auto ma pośladki przyzwyczajone do ciepełka garażowego, toteż po weekendzie spędzonym na zewnątrz mogło się zdziwić. W nocy było -32 poniżej. W te mrozy coś zamarzło, niepotrzebnie przejechałam kawałek i się zagotowaliśmy oboje. Tzn. ja i silnik. Nie wiedziałam, że dym może wydostawać się również z [...]

K2

Byliśmy dzisiaj z B w nowym biurze. Jeju, jak tam jest ładnie! Wysokie sufity, bo to kamienica, stary parkiet na podłodze. Dwa pokoje do pracy, konferencyjny, pokój na plotery, duża kuchnia i łazienka. Super klimatycznie. Nie jest dizajnersko, jak u Wielkiego, ale jest ładnie. Cieszę się z tej przeprowadzki, bez kitu. Kurczę, ale może D [...]

O byciu atrakcyjnym

Spotykam się z podwykonawcą. Rozmawiamy m. in. o przeprowadzce do nowego biura. – a gdzie to będzie? – pyta. – w samym centrum, nad kwiaciarkami – tutaj podaję nazwę ulicy i inne detale. – pfffffff! Tam nie ma gdzie zaparkować! – ależ jest, tylko trzeba się kawałek przejść. Wszędzie musi Pan dojechać samochodem? A nogi? [...]

Pan Budowniczy – part two

Powiem szczerze, że zdziwiło mnie to, że moje cycki wywołują takie poruszenie. No jest to miłe, nie powiem, szczególnie, że mam już z górki, jednak trochę się zdziwiłam. Ale nie o cyckach miało być dzisiaj.

Od poniedziałku znów mieszkam z Panem Budowniczym, który usuwa mi kolejne spękania na suficie. Developer dał mi [...]