Kategorie

  • Brak kategorii

Gołębie

Gadamy o gołębiach. – no rosół z gołębia nazdrowszy, najlepszy dla małych dzieci – mówi B. – jak z gołębia, Stary? Przecież to sam syf, pchły, swieżb i inne – Zupa aż zamrugał oczami z obrzydzeniem. – eeeej, spokojnie, ja mówię o lotnikach, a nie o tym ścierwie z ulicy. – zgadzam sie z B, [...]

Milusińscy

J opowiedział mi, co wysmarował jego syn. Smakowe, więc opiszę. Otóż: Żona J zrobiła na kolację placek po węgiersku. Młody J (lat 4) zagląda jej przez ramię i pyta: – Mamo, co to jest? – placek po węgiersku – odpowiada Żona J. – po węgiersku? Nie rozumiem. – to od Węgier. Kraj taki. Węgry. – [...]

Lepiej trochę pochorować, niżby miało się zmarnować

Na skłoszu: – Boże, ale jestem przejedzony – stęka Cichy. – cóż żeś zeżarł na wieczór? – dopytuję uprzejmie. – wczoraj byliśmy w tej indyjskiej knajpie i zjadłem dania za wszystkich, a było nas pięcioro. I potem lody i znów lody i wódka i znów wódka… – o jesu… – współczuję – ale zaraz, zaraz, [...]

O (nie)mięsie

Robię kawę w kuchni, wchodzi Flirciara (siedzi w drugim pomieszczeniu od kilku miesięcy, skitrana za regałami. Nie nadawałam jej ksywy, gdyż mało przebywałyśmy razem i nie miałam się do czego odnieść. Flirciara jest ogólnie w porządku. Pomocną dłoń wyciągnął P, który zadzwonił ostatnio do B i sprzedał nam plotkę, że jego dziewczyna pracowała swego z [...]

Rower

- przyjechałaś rowerem, G? – spytał mnie Zupa z rana – przecież jest kurewsko zimno! – byłam ciepło ubrana – odpowiadam. – musisz zgadać się z Amerykaninem (który jest naszym nowym kolegą od kilku dni i pochodzi ze Seattle. Siedzi obok Zupy). – po co? – pytam. – bo on też jeździ na rowerze – [...]

W aucie

- cały piątek spędziłam w aucie – mówię do Zupy. – a gdzie byłaś? – pyta. – zawoziłam dokumentację do miasta na Wu. 2h w każdą stronę, cały czas za tirami. Męczarnia. – kurde, szkoda, że nie powiedziałaś, psa byś mi przywiozła. – …

D&G

O urzędzie. Przyjaźnie…

Od tygodnia nie mogę się skontaktować z panią urzędniczką, która nie odbiera talefenów, a jak idę do urzędu, to ukrywa się za zamkniętymi drzwiami. A jakby się udało, to jej wzrok zabija, jak Bazyliszek. Załatwienie sprawy w takiej sytuacji, ma szanse bliskie zeru. Po którymś razie, gdy przypadkiem weszłam na drugie piętro, by standardowo pocałować [...]

O Bu

- przywiozłem wam półki, dziewczyny – powiedział BossKi do Żabki i Finansistki, po czym dodał: – B, fotel musi zniknąć. I zajął się przesuwaniem zarówno fotela, który jest własnością B (pół roku temu przyniósł go ze śmietnika, z myślą o renowacji), jak i plotera, który stał obok. B stanął i zapytał nerwowo: – mówisz o [...]

Urząd

- słuchajcie, zobaczyłam dzisiaj dwie niesamowite rzeczy w urzędzie – powiedziałam na wejściu do biura. – opowiadaj – wszyscy się ożywili. – pierwsza to to, że w biurze obsługi interesanta, dwie panie urzędniczki, przez cały czas siedziały na allegro. Stałam tam 20 minut i strony się nie zmianiały na urzędowe – mówię. Wszyscy leją. – [...]

Lazy day

- przyjechałaś samochodem, czy rowerem? – spytał mnie B. – rowerem – odpowiadam. – kurdee, a drukarkę to jak odbierzemy? – cholera zapomniałam. Mogłeś mi przypomnieć, zebym przyjechała samochodem – powiedziałam z lekkim wyrzutem. – a właściwie to czemu Ty nie jeździsz autem? Przecież jest zimno. – lubię rowerem. Autem to mi się nie chce. [...]

Urlopy niczyje

- dzwoniłam do mojego kolegi, żeby mi pilnie wysłał materiały do projektu, a on mi mówi, że zrobi to za tydzień, bo jest w Tajlandii – powiedziała Finansistka z oburzeniem. – powiedziałaś mu: dzięki, gnoju? – spytał B. – Tja. Co prawda mówił mi w sierpniu, że nie miał urlopu w tym roku, ale kogo [...]

Pink

Finansistka robi jakieś wykresy w kompie. Związane z finansami, oczywiście. Nadaje im kolory i od niechcenia mnie pyta: – wiesz co to jest magenta? – różowy – odpowiadam w zamyśleniu. – jesu, skąd Ty to wiesz? To niemożliwe. Wchodzi B. – B, co to jest magenta? – różowy. – nie wierzę – Finansistka przeciera oczy [...]

Indyki

W tamtym tygodniu byliśmy na fermie indyczej, gdzie dokonywaliśmy pomiarów budynków. B cały drżał ze szczęścia, bo myślał, że przywiezie indyka w brytfannie albo chociaż gotowego do włożenia w tę brytfannę. Nie udało się, ale i tak wrócił zadowolony. Jako, że indyki są zwierzętami bardzo wrażliwymi, ubrano nas w przeźroczyste foliowe kozaczki i białe kombinezony [...]

Na grzyby

- na grzyby bym pojechał – powiedział B z rozmarzeniem. – nooooo, ja też dawno nie byłam – dorzuciłam. – a ja, ostatnio byłem u rodziców i na podwórku znalazłem dwa duże grzyby – wtrącił Zupa. – i co? – kopnąłem sobie jednego z ciekawości.

- B, coś mi się zepsuło w kompie – powiedziała [...]

Kaka-o

Gadamy o mleku (bo Żabka jest na nie uczulona) i jego zbawiennym wpływie na układ pokarmowy. – nooo, wypiłem wczoraj kakao i się posrałem od razu – powiedział B najdelikatniej jak umiał. – patrz G, jak mało facetowi potrzeba: pije kakao i od razu sra ze szczęścia – powiedziała Żabka przewracając oczami. – ale on [...]

Gang w skórach

- chciałam się Wam pochwalić, że wczoraj pierwszy raz, od kiedy wróciłam z urlopu, nie piłam wina. Pierwszy dzień bez alkoholu – powiedziałam bardzo zadowolona z siebie. – no i powiedz, po co G, po co? – odpowiedział BossKi filozoficznie.

- G, robię prawko! – oznajmił mi Cichy kilka dni temu. – zajebiaszczo! – ucieszyłam [...]

Jeszcze o paradzie

Przeżywamy dzisiaj piątkowy kasting. – źle się czułam przez cały dzień, a jak do Was przyjechałam, to ciśnienie mi się podniosło. – no i złapałaś taki zdrowy rumieniec na twarzy – dodałam. – Bożeeee, ja mężatka z dwójką dzieci! – powiedziałaś mężowi o gołych laskach? – co Ty! Powiedziałam, że jadę po super ważne dokumenty!

[...]

Kasting

Wynajęto dzisiaj salę konferencyjną. Wchodzą dziewczyny na interwju i wychodzą. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wynajmującymi jest polsko-zagramaniczna para, a dziewczyny wchodzą na tę salę w samych strojach kąpielowych. Tak. Na golasa. Oczywiście, jestem jedyną osobą, która nic nie zauważyła, a siędzę na wprost przeszkolnych drzwi do sali konferencyjnej, właśnie. [...]

O ankoholu

To tak: Postanowiliśmy, że będziemy pili w pracy. Nie, że cały czas, tylko wczoraj. I to trunki przywiezione w wakacji. No to ja przytachałam czerwone wino ze Słowenii, do którego w końcu nie dotarliśmy, gdyż sponiewieraliśmy się chorwacką travaricą B. Idąc tropem Wiki, dowiadujemy się, że travarica to: „ciężki napój alkoholowy zbliżony do brandy lub [...]

Dzienne Polaków rozmowy

- jesuuu, mam tyle na głowie, że nie ogarniam – powiedziała Żabka. Po chwili B przeszedł się za jej plecami. – a co Ty robisz? – spytał z wyrzutem. – eeee, gram w kulki…

 

- ile może kosztować różaniec? – spytała Żabka, która w ramach niemożliwości ogarnięcia się w pracy, zajęła się przyszłą komunia [...]