Kategorie

  • Brak kategorii

Wesołych

Dwa dni temu spotkaliśmy się wszyscy okołowigilijnie. Wszyscy, czyli byli i teraźniejsi pracownicy Szulandii i zainteresowani współpracownicy Szulandii. Bez Dzieńdobry i Wielkiego, oczywiście. Bo oni nie są pracownikami, więc bez sensu. Stawiła się cała ekipa oprócz Gaduły, któremu pochorowały się pacholęcia i B, który miał słaby dzień. Dawno się nie widzieliśmy w pełnym gronie, że [...]

W wuce

- kurde, wiedziałam, że jak pójdę do kibla, to zadzwoni moja Przyszła Narzeczona – pwoiedział B wnerwiony. – miałeś telefon w kiblu? – nie wierzę. Przetarłabym oczy, ale mam umalowany pysk. – spokojnie, jeszcze nie usiadłem…

D&G

O współ-pracy

B ja zwykle powiedział coś głupiego. Przewróciłam oczami i powiedziałam: – wciąż nie mogę się nadziwić, że z Tobą pracuję. – ja się nie mogę nadziwić, że pracuję sam ze sobą! – dodał B radośnie.

D&G

Mało(?)Żonka

- mój kolega ożenił się z oszustką, która go wyrolowała na grubą kasę. Rozwiódł się z nią po miesiącu – powiedziała Żabka. – pffff! Ja znam takie oszustki, co rolują gości na kasę i po 30 lat! – dorzucił Zupa.

D&G

Zupofon

Tydzień temu Zupie ukradziono telefon w szatni na siłce. Przez kilka dni biedny wisiał na telefonie i zgłaszał sprawę na policję oraz dzwonił po operatorach telefonii w celu blokady karty i namierzenia IP złodzieja. Szczerze mu wszyscy współczuliśmy, odtworzenie listy kontaktów nie przyjdzie mu, bowiem, szybko i łatwo. Kopii, oczywiscie nie miał. – najgorsze jest [...]

O złym humorze i torcie

Dostałam o 7 rano wkurwiającego maila i siedzę w pracy nadąsana. Wzdycham i marudzę. Raptem wszedł pan z paczką i mówi: – przesyłka do pani G. – nic nie zamawiałam – powiedziałam wciąż zła, ale ciekawość zwyciężyła – co to i od kogo? – ja nic nie wiem, ja nic nie wiem – odpowiedział pan, [...]

Mini M

Zapomniałam ogłosić, że miesiąc temu na świat przyszedł mini M, czyli synek naszego blondaska M. A że teraz święta blisko, to akurat pasuje. Gratulujemy rodzicom i życzymy, żeby wspomógł Tatę w nierównej walce z brunetami i szatynami.

D&G

Zapachy spod…

- la la la – wchodzę w poniedziałek rano do pracy. – o jaki masz, kurwa, dobry humor – stwierdziła Żabka kwaśno. – cudownie jest objechać pięć razy ulicę w poszukiwaniu miejsca postojowego – śpiewam sobie pod nosem. Wciąż jestem radosna. – i widzisz – tutaj B zwrócił się do Żabki – zobacz, jak G [...]

Rozporek

- wiecie ile kosztuje naprawa rozporka? – spytał na B. Zamarłam. – 25 zł! – odpowiedział na swoje pytanie B. – dużo – skomentowałam, gdy juz doszłam do siebie. Tematy, jakie poruszamy w pracy nie przestają mnie zadziwiać. – gdybyś powiedział wcześniej, to bym Ci go wszyła – dorzuciła Żabka i po dłuższej chwili, którą [...]

O przesyłkach

Mama G ma mi wysłać dokumenty busem z Miasta Seksu i Biznesu. W sumie te dokumenty są bardziej potrzebne B niż mnie, więc na przystanek busów poleciał właśnie on. Dzwonię w tej sprawie do Mamy G: – wpisz obok mojego nazwiska na kopercie, nazwisko B. Tutaj nastąpiło coś dziwnego, mianowicie, w Mamie G obudził się [...]

O lanczu

Umawiamy się na lancz w stylu chińskim. Czyli, że B zbiera od wszystkich kasę i leci do chińczyka po boxy. Chińczyk w Polsce to jest taka ostoja bezpieczeństwa. Czy zamówisz rybę po tajsku, kurczaka w pięciu smakach, ryż z warzywami czy kaczkę po pekińsku, nie ma to żadnego znaczenia, gdyż wszystkie dania smakują tak samo. [...]

Wódka kocha, wódka płacze…

- ale jestem rozbita, mam wszystkiego dość – powiedziała Żabka – wódki bym się napiła. – to chodź sobie strzelimy po kielichu – powiedział B. I poszli. Wrócili 3 sekundy później. Oboje uśmiechnięci. – juuuż? – pytam – szybcy jesteście. – ale grzeje – mówi Żabka. – no, takie przyjemne ciepło. Jakby mnie ktoś przytulił… [...]

Poręczam

B przyznano dotację z urzędu na rozpoczęcie działalności. Ja mam być poręczycielem. Stawiliśmy się razem o określonej godzinie przed Panią Urzędniczką i podpisujemy stos dokumentów. – o tutaj proszę wpisać swoje obciążenia kredytowe – pokazuje mi paluszkiem Pani Urzędniczka. – ale ja nie pamiętam ile mam kredytu – mówię – ale mogę to policzyć. Na [...]

Po paletkach

- musimy zrobić jakieś wino – powiedział Bunny w saunie, w której to się prażyliśmy po cotygodniowych paletkach. – ale z jakiej okazji? – pytam – zachęć mnie jakoś. – bez okazji. – namówiłeś mnie.

Rozmawiam w szatni z Twardą przez telefon: – no i mam dla Ciebie buty – mówię. – super – odpowiada [...]

O wiciu

Od trzech lat próbuję poukładać książki na półkach w domu. Półtora roku zajęło mi, żeby je w ogóle przywieźć z Miasta Seksu i Biznesu. Stały sobie od tej pory w gabinecie w wielkich niebieskich worach ikeowskich. Aż wczoraj mnie wzięło i zaczęłam je układać. Ot tak, sama z siebie. Syndrom wicia gniazda, jak nic. Nie [...]

O sprawach niecierpiących zwłoki

Młyn na maksa. Praca wre, telefony dzwonią bez przerwy, aż mam wypieki. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim dzwoni Mama G: – ile lat miałaś, jak sama pojechałaś pociągiem do Gdańska? 12 czy 13?

D&G

Ech

Piszę do podwykonawczyni maila: „Wystaw mi fakturę za poprzedni projekt”. Dostaję odpowiedź: „Wystawię 11 grudnia, bo teraz jestem w Bangkoku. U nas jest godz. 22.30 i idziemy w miasto. Supcio!”

Spojrzałam za okno. Potem na stos papierów. Potem na telefon. A potem się wkurwiłam. Supcio.

D&G