Kategorie

  • Brak kategorii

Po pięć

Żabka poprosiła mnie, żebym zawiozła ją do punktu odbioru produktów jej ukochanej firmy sprzedającej sprzęt niezbędny w kuchni. Miała odebrać wymarzony czajnik, który to, byłby okraszeniem jej ogromnego zestawu sprzętów tej magicznej firmy. Za każdym razem, kiedy Żabka mówi, że ma dziś pojemnik, butelkę lub to danie wyszło jej dzięki obieraczce ukochanej marki, drzemy łacha, że aż podłoga się trzęsie.
- czyżbyś miała dzisiaj butelkę na wodę TEJ magicznej firmy? – pytam rano.
Lejemy.
- taaaak – odpowiada Żabka wesoło i śmieje się z nami.
- i co woda z niej smakuje lepiej? – pyta B.
- ale sami zobaczcie, jak się świetnie trzyma – Żabka próbuje się bronić.
I tak co drugi dzień.

W końcu podjechałyśmy pod świątynię ulubionej marki, by odebrać czajnik.
- oooo, to tak wygląda niebo? – brecham się.
Żabka skinęła głową i poszła do kasy.
- można płacić kartą? – pyta.
- nie można – mówi Pani.
- kurde nie mam ani grosza. G masz 319 złotych?
- za czajnik?!?!?!?!?!? – delikatnie wyraziłam swoje zdziwienie i zaczęłam grzebać w portfelu – mam 320 zeta. I ani grosza więcej, wczoraj pozbyłam się wszystkich miedzianych.
- o super! To prosimy jeszcze dwa katalogi – powiedziała Żabka zadowolona i dalszą część wypowiedzi skierowała do mnie – jeden dla Mamy G, a drugi dla B.
- katalogi są po 65 groszy – odpowiedziała Pani, patrząc na nas wymownie.
Zaczęłyśmy grzebać po kieszeniach, wzdychać i marudzić.
- no dobra – powiedziała Pani – niech już będzie bez tych 30 gorszy.
- o super! To możemy jeszcze ulotkę? – spytała Żabka radośnie.
- ulotka kosztuje 20 groszy.
- ja pierdolę – nie wytrzymałam.
- nie, no już dam ją paniom za darmo – Pani okazała się wulkanem hojności – mamy jeszcze biuletyny.
- za ile? – musiałam spytać, żebyśmy nie pogrążyły się jeszcze bardziej.
- za darmo.
- to bierzemy!

Żabka podarowała mi magiczną maselniczkę, a Mamie G pojemnik do robienia naleśników. Ponoć nie tylko, ale w tej firmie istnieją przyrządy i pojemniki do wszystkiego.
- ruszyłaś lawinę – mówię do niej dwa dni później – Mama G, przeglądnęła stronę w necie Twojej ukochanej marki i teraz chce wszystko.
- hahahah! Wiedziałam, że tak będzie – powiedziała Żabka.
- ale ona sobie wypisała listę pięciu przedmiotów, które pragnie mieć.
- skoro chce mieć wszystko, to czemu wypisała sobie tylko pięć? – wtrąciła zaciekawiona Dilerka.
- Mama G stwierdziła, że lepiej marzy się o pięciu rzeczach, niż o całym katalogu. W piątkach się szybciej spełnia, więc będzie marzyć piątkami.

D&G

1 komentarz do Po pięć

  • ~Ka

    Widzę to babę. Tak jak babsko w operze łazi podczas antraktu i rozdaje programy. Podchodzi do nas i podaje jakąś pogiętą kartkę, dwie strony zadrukowane. Chyba z podłogi podniosła, ale uśmiech promienny więc pożałowaliśmy staruszki w uniformie. Wzięliśmy, podziękowaliśmy, a wyflokowane do nas z miną heroda żąda pięć złotych. Nie dała się oszukać że nie ma kasy tylko „całą stówkę”. Orzekła i ofuknęła że dżentelmen zawsze ma i czeka i łypie. O dziwo miałem. P.s. W miseczce z MAGICZNEJ FIRMY leżakuje u nas Red Leicester, Bursztyn z Polmleku i Lazur Złoty i Niebieski.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>