Kategorie

  • Brak kategorii

Jak się człowiek spieszy…

Mam spotkanie z Inwestorką. – Pani G, nie mam czasu – dopiero weszła, a już wychodzi. – Ale musi mi pani umowę podpisać – biegnę za nią do drzwi. – Kiedy indziej – słyszę już za drzwiami – teraz muszę lecieć do psychiatry. – aha…

Przyjazny urząd

Dzwoni do mnie Inwestorka (wiek ok. 50 lat) cała w nerwach: – Pani G, ja byłam w tym urzędzie po ten papier, co mnie pani wysłała. – I? – pytam. – I ta pani, to ja przepraszam za słownictwo, ma generalnie wyjebane na naszą sprawę. – ???

D&G

A w robocie…

Kręcę się wokół własnej osi, wszyscy czegoś chcą, wnerwia mnie wszystko, biegam w kółko. Cyrk, cyrk, cyrk. Dzwonię do podwykonawczyni, która nie odbiera. Jeszcze bardziej się wnerwiam. Za chwilę dostaję od niej smsa: – G, coś ważnego? Bo z dziećmi w cyrku jestem. – …

D&G

Nomenklatura

Siedzę w biurze z podwykonawcą i obgadujemy, co należy zmienić w projekcie. – Potrzebują najbardziej aktualny plik – mówię. – Zadzwoń do mojego biura, to ci wyślą – odpowiada. Dzwonię. Odbiera koleżanka mojego podwykonawcy. – Hej, akurat jest u mnie twój kolega z pracy i prosi, żebyś przesłała mi na maila najbardziej aktualną wersję projektu [...]

Segregacja

Zaczęliśmy segregować śmieci, co na naszym podwórku jest niebywale trudne, bo nie ma pojemników. Ale liczy się inwencja gospodarza, czyli BossKiego i chęci dbania o planetę. Na razie zbieramy papier i butelki pet. BossKi żali mi się: – Wiesz, ta segregacja to chyba nie ma sensu. – Dlaczego? – pytam. – Bo, oprócz butelek, ktoś [...]

Białe szaleństwo

Jestem już. Na narcioszkach byłam, czyli, że twarożek z cebulką wg K. W biurze (nie licząc mentalnej sraczki pourlopowej) czekała mnie przemiła niespodzianka, a mianowicie Żabka siedząca naprzeciwko. Wzruszyłam się jak, ją zobaczyłam. Do tego w bramie spotkałam Sąsiada Mechanika, tego, co opierdolił mnie jakiś czas temu, że stawiam auto pod jego oknem, a ona [...]

Niepoprawnie

Jeden z moich podwykonawców brał udział w przetargu. – I jak poszło? – pytam. – Kurde, sam już nie wiem. Trochę się martwię – słyszę w słuchawce. – Dlaczego? – Byliśmy tylko we dwójkę na spotkaniu, a tamci (konkurencja) byli w siódemkę i nawet Murzyna mieli! – powiedział wzburzony – rozmawiałem już z prezesem, żebyśmy [...]

Znowu o facetach

Po tym maratonie automobilowym wstałam do pracy na 9. Ledwo. G-Man nie wstawał, bo nie musiał. – Wyspałeś się? – pytam przez telefon o 16. – Noooo. Wstałem o 12. Chuj mnie strzelił. – O której będziesz? – usłyszałam. – Za pół godziny – zrobiło mi się miło, że pyta, bo pewnie czeka z obiadem. [...]

O facetach

To tak. Ostatnie dwa i pół dnia spędziłam w aucie, wożąc gwiazdora filmowego na tylnym siedzeniu. Czyli, że szoferem byłam. Gwiazdorem filmowym był G-Man, któremu to zabrano prawo jazdy za punkty (za szybko się jeździło), a trasa wyniosła w sumie 2100 km (od Koszalina, przez Warszawę, Lublin i Rzeszów). G-Man pracuje w aucie, więc brak [...]