Kategorie

  • Brak kategorii

Z dziennika młodej kuracjuszki. Last

Opowiem jeszcze jedną historię, która mi umknęła, a jest bardzo frapująca. Otóż, jest to skrócona historia pożycia Męczącego Gienka, lat 54, starego kawalera, mojego brata, jak wiemy. Męczący Gienek ma sumiasty wąs, którym zakrywa brak górnego uzębienia. Generalnie jest męczący, bo gdy się odzywa, to spod wąsa wydobywa się tylko to, że idzie na zabieg [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. W domu

To tak. Po sanatorium: 1. Schudłam 3 kg. 2. W końcu się wyspałam. 3. Nie piję alkoholu od tygodnia. 4. Przytargałam zmutowany chiński szczep grypy, który mnie powalił na 4 dni. Dzisiaj w końcu przetarłam zaropiałe oczęta i odpaliłam kompa. 5. G-Man przywitał mnie krajobrazem księżycowym, nie zdążył przez miesiąc ogarnąć chaty na mój przyjazd. [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 24

Od rana nerwowo, dzisiaj należy oddać pokój, odebrać wypis i koniecznie jak najszybciej wyjechać. Im szybciej, tym lepiej. Kto pierwszy, ten lepszy, bo, wiadomo, Polak lubi się ścigać i we wszystkim być pierwszy i najlepszy. Pokoje można zdawać od 7 rano. W związku z tym, ja miałam to w dupiu i zamierzałam spać do śniadania, [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 23

Musimy mieć cztery wizyty u lekarza prowadzącego. Sklepowa trzecią wizytę miała wczoraj, no i dzisiaj musi odbyć się czwarta, bo jutro już wracamy do domów, więc nie ma czasu. Ginekolog Położnik zarządził przyjęcie swojej grupy (ok. 30 osób) od 7 rano. Dodam, że poprzednia, trzecia wizyta odbyła się o godz. 17 poprzedniego dnia. Ewidentnie lekarz [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 22

Sklepowa przechodzi epidemię. Leży w łóżku i co chwilę mówi: – O Jesu, o Jesu… Ja wciąż charczę, ale jestem na chodzie. Obsługuję teraz bidulkę. Poleciałam po Pigułę, która powiedziała: – Nie ma lekarza, nie ma leków, ma pani grypę, musicie sobie sami jakoś poradzić. Ręce mi opadły. Jaki ZUS, takie leczenie. Poprosiłam kolegę o [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 20-21

Apokalipsa. W sanatorium panuje epidemia grypy. Połowa kuracjuszy cherla, kicha, poci się, dusi i zdycha. Przeleżałam w malignie dwa dni. Złapałam infekcję przejawiającą się gorączką, dreszczami, bólem głowy i wymiotami. Jakby mi prąd odcięło. Sklepowa, dobry człowiek, chodziła przy mnie na palcach, robiąc co chwilę herbatę albo wołając Pigułę, żeby mnie ratowała. Po dwóch dniach [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 19

Przyjechali na tygodniowe zgrupowanie do naszego ośrodka młodzi sportowcy, grający w piłkę nożną. Siedzą z nami na posiłkach i ku uciesze damskiej części turnusu pojawili się również na dancingu. Chłopcy mają po 20 lat, nie umieją tańczyć, ale proszą do tańca wszystkie kuracjuszki, bez względu na wiek, są przesłodcy, pięknie pachną (to jest ten wiek, [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 16-18

Wyjechałam na przedłużoną przepustkę. Żeby ją otrzymać, stanęłam na głowie, rzęsach, zrobiłam fikołka i nie wiem co jeszcze. Nie będę pogrążać siebie i Ojca Derektora, więc zarzucę na te kilka dni zasłonę milczenia.

Wróciłam do sanatorium wieczorem, ułożyłam się nieżywa na łóżku, Sklepowa zasiadła na swoim i standardowo otrzymałam garść “potrzebnych do życia w sanatorium” [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 15

Wchodzi kolega z trzyosobowego pokoju męskiego (można mieć traumę, bez kitu): – Jakoś tak dziwnie u was pachnie – powiedział. – Tzn.? – zdenerwowałam się, bo wietrzone było. – No chodziło mi, że ładnie pachnie. Kobietami…

Żeby koleżanka z pokoju 23, (która ma pięcioletnią córkę w realu i czesze ją codziennie do przedszkola) się nie [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 14

Sklepowa prasuje koszule za tymbarki, które potem męska część sanatorium znosi jej do stolika podczas tańców.

Ponoć na necie pojawiły się pierwsze foty z dancingów, na których jest odgórny zakaz fotografowania. Plotką jest, że zobaczyła to czyjaś żona i już jest mała aferka. Ojciec Derektor postraszył nas, że to się może skończyć sprawą sądową.

[...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 13

Parowanie, nie tylko się nie ustabilizowało, ale zaczęło nabierać nowych kształtów i mocno pulsować. Atmosfera mocno gęstnieje. Namiętność rozlewa się po ośrodku. W bufecie skończyły się prezerwatywy. Pani Tereska zakupiła kolejną partię. Pomijam, propozycję wypożyczenia naszego pokoju na noc, choć po przeanalizowaniu na chłodno, stwierdziłyśmy, że można by było na tym jeszcze zarobić. Kolega spod [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 12

Dziś półmietek, myśleliśmy o połowinkach, ale nie udało się, gdyż, moja koleżanka z pokoju wyłączyła mnie na półtorej doby i nie byłam w stanie nic zorganizować. Od kilku dni nie mogłam zasnąć, nie wiem, czy to po przepustce, czy z emocji, nadmiaru wrażeń, czy to już po prostu starcza bezsenność. W każdym razie Sklepowa stwierdziła, [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 11

Przepustka polegająca na intensywnym praniu ciuchów, suszeniu ich, nadrobieniu zaległości w pracy, wizycie u Mamy G, oficjalnym wręczeniu jej kwiata z bibuły, wizycie u Osobistej Kosmetyczki (manicure), przytuleniu Kluseczki i ucałowaniu G-Mana, o nadrabianiu zaległości towarzyskich (dla odmiany) nie wspomnę, trwała zdecydowanie za krótko i zleciała jakoś tak szybko… Przyjechałam wieczorem do ośrodka i usłyszałam [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 10

Zajęcia z psychologiem, czyli o treningu relaksacyjnym. Mamy przymusowe zajęcia z technik relaksacyjnych. Pani Psycholog zapala świeczki, wyłącza światło, włącza szum lasu i śpiew ptaków w tle. Pierwszy plan stanowi głos lektora, który wkurwiająco wolnym tonem nakazuje nam sprawić, że prawa ręka zrobiła się ciężka, cięższa i coraz cięższa, a krew ma wolno płynąć w [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 9

Jako, że na udzie mam ranę ciętą, kłutą i szarpaną, zszytą tuż przed sanatorium (3 szwy), udałam się na początku tygodnia do lekarza dyżurującego, by ustawić się na zdjęcie szwów, właśnie. Pan Dochtór stwierdził, że to błahostka i mam zgłosić się w piątek. Czyli, że dzisiaj. Pobiegłam zadowolona po śniadaniu i zasiadłam na kozetce. Zaczęło [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 8

Z niezbędnika kuracjuszki ubył: – Papier toaletowy (nie ma co tłumaczyć). – Stopery do uszu (kolega z pokoju 37 zgłosił się, bo od sześciu dni nie śpi, gdyż jego współlokator piłuje…).

W bufecie można kupić prezerwatywy.

Potrzebuję drugiej pary stoperów. Sklepowa co noc od 5 do 7 rano chrapie. Jak w zegarku.

Dostałam przepustkę na [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 7

Balety, tańce, bansy, czy po sanatoryjnemu dancing. To jest dość specyficzna impreza. Zamawiamy Didżeja Firankę (taki, co to stoi w rogu i puszcza muzę zza firanki) lub dwóch kolesi śpiewających głównie disco-polo. Za parkiet służy nam stołówka. Przed imprezą panie przeobrażają się z poczwarek w motyle. Zrzucają dresy, wbijają się w obcisłe kiecki, nakładają barwy [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 6

Wyrzucono z sanatorium Dresa i Biodra. Za alkohol rzecz jasna i niestety oczywista. Historia jest dość skomplikowana i niesmaczna, nie będę jej przytaczać. Cały dzień mamy stan żałobno-aferyjny. Plotki, płacz, próby wstawienia się u dyrektora, krzyki. Atmosfera super ciężka. Połowa turnusu nad wyraz trzeźwa.

Zawiozłyśmy ze Sklepową delikwentów do najbliższych miejscowości, z których mieli połączenie [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 5

Jestem już ogarnięta sanatoryjnie. Wiem już co i jak. Załatwiłam sobie u pań kucharek, co to u mnie siedzą w kieszeni za pomocą ptasiego mleczka za 7,99, na ten przykład ciemny chleb na śniadanie, bo biały mi już bokiem wychodził, a raczej w boki wchodził. Reszta stolika się nawet ucieszyła i podziękowała grzecznie. Przez cały [...]

Z dziennika młodej kuracjuszki. Dzień 4

Zaczęłyśmy zamykać się od wewnątrz, bo drzwi jakby nie istniały, niczym w oborze, wszyscy wchodzą i wychodzą. Głównym winowajcą jest Męczący Gienek (54l. – ten, co to ma tak samo na nazwisko, jak ja) i który chyba chce się ze mną sparować. Hmm, w sumie, nie musiałabym zmieniać nazwiska. Pomyślę o tym w wolnej chwili. [...]