Kategorie

  • Brak kategorii

Mallorca part 3

Żaba tuż po zarezerwowaniu biletów, była w takiej euforii wyjazdowej (ja, zresztą, również), że siedziała w mapach i przewodnikach przez pół dnia. Ja w tym czasie dzwoniłam do moich dziewczyn informując je o wyjeździe. Żaba przy konsolecie na hasło: „teraz” puszczała pieśń przewodnią (kilk), śpiewając głośno refren (czyli drąc się). Emocje muszą być.
Dzwonię do Małej Mi.
- Gdzie jest teraz Mała Mi? – pyta Żaba.
- Mówi, że w robocie – przekazuję słowa Małej Mi.
- A Żaba gdzie jest? – pyta Mała Mi zdziwiona.
- Ja? – odpowiada Żaba, bo Mała Mi była na głośnym – ja, kochana jestem na Majorce!
- Nie jestem zdziwiona – odrzekła niezdziwiona Mała Mi.

W tak zwanym międzyczasie (późna jesień) pojechałyśmy se z Żabą do Toskanii na weekend. Klasycznie popierdoliłam termin wylotu, myśląc, że lecimy we czwartek, a nie we środę.
Dzień przed wyjazdem do Żaby dzwoni Twarda:
- Jak tam dziewczynki, pakujecie się? – pyta.
- Ja tak – odpowiada moja koleżanka z biura i dodaje – a G odwołuje wszystkie spotkania z dnia wylotu. Jak zwykle zresztą. I jeszcze sterylizację psa też. Czaisz, że umówiła się do weterynarza w czasie jak będziemy leciały?
Pośmiechujkom nie było końca przez dwa tygodnie. Po którejś z nich się zbulwersowałam dość mocno i odfuknęłam, że to zdarzyło się tylko raz. Czyli, że przypadek.
Żaba radośnie i niezwykle pewna siebie zapytała:
- No dobrze G, to powiedz nam wszystkim, kiedy lecisz na Majorkę.
- 12 stycznia! – odpowiedziałam zadowolona.
- No to gratuluję, bo my wszystkie 13… Ale jest progres. Poczekasz na nas na lotnisku.
- Mlask!

- Jakie stroje? – spytała mnie dzisiaj moja serdeczna koleżanka z Gdańska.
- Wygodne plus kiecka na balety – odpowiadam.
- G, G, jesteś jak Richard Gere z Pretty Woman, a my wszystkie jak zbiorowa Julia Roberts!
- Ale dlaczemu akurat jak on?
- Oj, Bosz, w ogóle nie kminisz. Nie, że jak on dosłownie w wersji męskiej. Chodzi mi o wersję organizacyjną (jak wiemy płcie (czytaj pcie) dzieli się na wersję żeńską, męską i organizacyjną). Bo on jej kazał kupić sukienkę na wieczór, a ona nie chciała, a on potem ją zabrał odrzutowcem na drugi koniec kraju…

- G, Majorka to ponoć nowa Ibiza – dowiedziałam się dzisiaj od Osobistej.
- Qué? – spytałam po hiszpańsku, bo tam trza w tym języku się porozumiewać. To słowo jest najważniejsze, jak wiemy.
- No, Ibiza jest już niemodna, teraz wszyscy jeżdżą na Majorkę, żeby się zabawić.
- No i fajnie – ucieszyłam się.
- Tylko, że na balatach za drinki robi się loda. Ile drinków, tyle lodów. Wyczytałam to dziś w internetach.
- …
- G, może weźmy więcej euro? Chyba stać nas na alkohol?

D&G

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>